Na wstępie trzeba powiedzieć, że nie ma tu jakichś wybitnych tekstów przy, których będziemy siedzieć godzinami próbując je rozkminić. Dostajemy tu solidną dawkę ulicznego, prostego przekazu i bragga, ale jest tu też miejsce na spokojne utwory. Już z samego początku dostajemy pełne wkurwienia Dobry wieczór polska z gościnnym udziałem Mioda na klimatycznym bicie DNA, track idealnie pokazuje co czeka nas na albumie: żadnych cukierkowych klimatów, brud, ulica i dla kogoś kto ma słabsze nerwy może to być "doskonały przepis na ciężki zawał". Brzmi to niesamowicie przekonująco tak samo jak Kochaj, nienawidź, daj żyć, próbuj zabić, utwór w, którym Pihszou przedstawia nam prosto z mostu, bez zbędnego owijania w bawełnę swoje poglądy
i pokazuje, że (jak sam nawinął) nie skończył się w przeciwieństwie do tych, którzy się nawet nie zaczęli."wiesz co ich boli? nie dam się zniewolić,
mężczyzna hetero, Polak Katolik."
Kolejnym utworem w, którym słychać wylewające się wkurwienie z głosu Piha jest Rosyjska Ruletka wyprodukowana przez LA i przy okazji znajdująca się na trzeciej części kodexu. Pierwszą część albumu kończą naprawdę udane Rany kłute z gościnnymi zwrotkami Kaczora, Ero i Fokusa. Oczywiście płyta nie jest wypełniona samymi utworami podobnymi do wymienionych wcześniej. Zmienia się to na drugiej części krążka, która jest spokojniejsza w porównaniu do pierwszej. Do spokojniejszych utworów należą refleksyjne Wersy nocą, Przyjaciele i Zawsze muszę coś spierdolić z gościnnym udziałem Rycha Peji, który dał dosyć dobry występ przy okazji zadziwiając mnie ponieważ już dawno straciłem wiarę w jego zdolności. Echo znowuż to jest utworem opisującym jak Pih radzi sobie z odejściem swojego przyjaciela, Miodu, który dał tu refren, pokazał klasę i nadał utworowi jeszcze większy klimat. Jednakże CD numer dwa, nie stoi tylko samymi refleksjami i płaczem, mamy tu cięższy Brud, i Nigdy jak niewolnik, zawsze jak król, który swoim klimatem i stylistyką bardziej pasuje do pierwszego CD, ale czy to jakaś różnica?
Produkcją krążka w większości zajął się DNA, który ma u mnie dożywotni props za podkład w Co było a nie jest oraz Dobry wieczór polska , naprawdę mocne i klimatyczne podkłady, które w połączeniu z rapem gospodarza nie mogły w finale wypaść słabo. Oprócz DNA, bity tworzyli tacy producenci jak: Dj Story, duet WhiteHouse, członek białostockiej fabuły: Poszwixxx, Spintec, Sherlock, David Gutjar, FulS, Emer oraz Krzywy. Nie ma tutaj słabych bitów, każdy stoi na wysokim poziomie i nadaje klimatu poszczególnym kawałkom.
Gościnne udziały wypadają dobrze, na plus na pewno są gościnne zwrotki Smarkiego i Zkibwoya w Co było a nie jest gdzie bez problemu przewyższyli gospodarza i sprawili, że bardziej chce się słuchać ich niż Piha, Ero, i Kaczor w Rany kłute osiągnęli ten sam efekt co Brudne serca, i zwyczajnie zjedli gospodarza na jego płycie. O dziwo zwrotki Chady i Peji nie przeszkadzają w odsłuchu, solidne zwrotki, ale bez szału i na pewno nie lepsze niż zwrotki, które położył na podkład Pih. Całkowitym przeciwieństwem wyżej wymienionych przykładów jest zwrotka Lukasyna, całkowicie bez żadnego polotu, nic ciekawego technicznie, to samo tyczy się Fokusa, który od 10 lat rapuje tak samo(czyt. ivona flow i rymy, które poskładał by dzieciak w podstawówce).
+PLUSY
+bity
+większość gościnnych zwrotek.
+teksty
+flow
+klimat
-MINUSY
-Lukasyno i Fokus
-Pih czasami zarzuci jakimś suchym tekstem.
OCENA: 8/10 : Dobra płyta, na dobrych bitach, z dobrym klimatem, z dobrymi tekstami, z dobrym flow, ale czy przeżyła próbę czasu? Ja wracam do tej płyty i czekam co PeiHa pokaże na najnowszym Dowodzie Rzeczowym. W każdym razie polecam.
Produkcją krążka w większości zajął się DNA, który ma u mnie dożywotni props za podkład w Co było a nie jest oraz Dobry wieczór polska , naprawdę mocne i klimatyczne podkłady, które w połączeniu z rapem gospodarza nie mogły w finale wypaść słabo. Oprócz DNA, bity tworzyli tacy producenci jak: Dj Story, duet WhiteHouse, członek białostockiej fabuły: Poszwixxx, Spintec, Sherlock, David Gutjar, FulS, Emer oraz Krzywy. Nie ma tutaj słabych bitów, każdy stoi na wysokim poziomie i nadaje klimatu poszczególnym kawałkom.
Gościnne udziały wypadają dobrze, na plus na pewno są gościnne zwrotki Smarkiego i Zkibwoya w Co było a nie jest gdzie bez problemu przewyższyli gospodarza i sprawili, że bardziej chce się słuchać ich niż Piha, Ero, i Kaczor w Rany kłute osiągnęli ten sam efekt co Brudne serca, i zwyczajnie zjedli gospodarza na jego płycie. O dziwo zwrotki Chady i Peji nie przeszkadzają w odsłuchu, solidne zwrotki, ale bez szału i na pewno nie lepsze niż zwrotki, które położył na podkład Pih. Całkowitym przeciwieństwem wyżej wymienionych przykładów jest zwrotka Lukasyna, całkowicie bez żadnego polotu, nic ciekawego technicznie, to samo tyczy się Fokusa, który od 10 lat rapuje tak samo(czyt. ivona flow i rymy, które poskładał by dzieciak w podstawówce).
+PLUSY
+bity
+większość gościnnych zwrotek.
+teksty
+flow
+klimat
-MINUSY
-Lukasyno i Fokus
-Pih czasami zarzuci jakimś suchym tekstem.
OCENA: 8/10 : Dobra płyta, na dobrych bitach, z dobrym klimatem, z dobrymi tekstami, z dobrym flow, ale czy przeżyła próbę czasu? Ja wracam do tej płyty i czekam co PeiHa pokaże na najnowszym Dowodzie Rzeczowym. W każdym razie polecam.
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz